account arrowhead-down arrowhead-up mobile-menu search sm-bold-x x-skinny-rounded x-skinny arrowhead-right social-facebook social-googleplus social-instagram social-linkedin social-pinterest social-qzone social-renren social-tencent social-twitter social-vkontakt social-weibo social-youku social-youtube

Fabryczna nawigacja w samochodzie czy Asystent Google? Co sprawdzi się lepiej? Zrobiliśmy dla Was test porównawczy z lekkim przymrużeniem oka.

Zaczęło się od fascynacji Asystentem. Włączamy Xperię, my gadamy, on odpowiada. Albo nie odpowiada, bo nie rozumie pytania. Albo odpisuje. Albo daje zestaw linków i czeka na decyzję – co dalej? OK, Google – powiedz dowcip. Opowiada. OK, Google, pokaż informację o wsi Pszczółczyn – pokazuje. Albo czyta, czym wprawia nas w euforię.

Serio: to jest znakomity wynalazek, już prawie tak samo dobry jak system, w którym zakochał się bohater filmu „Ona”. Tam system miał głos Samanthy – Scarlett Johansson i samo to było ekscytujące. Tu męskiego głosu nie rozpoznajemy, ale użyteczność potrafimy docenić. Jest dobrze, Asystent Google działa, możemy jechać.

Kierunek Kiermusy

Wsiadamy do auta. Uruchamiamy Xperię XZ3, wybieramy kierunek – niedzielna wyprawa z Warszawy do Kiermus. Na comiesięczny jarmark. Zaczynamy standardowo:

– OK, Google, pokaż trasę z Warszawy do Kiermus.

– Kiermusy, proszę bardzo – odpowiada dziarsko Pan Asystent i pokazuje informację: 181,8 km.

Chcemy go zniechęcić i prosimy raz jeszcze:

– Pokaż trasę do Kiermus.

– Kiermusy, rozumiem – odpowiada z anielską cierpliwością i znów podaje informację: 181,8 km

Próbujemy nawiązać podobny dialog z nawigacją samochodową. Aktualizowana w styczniu 2019, pokazuje odległość… 188,1 km. Nie odpowiada tak gładko jak Asystent. I nie uwzględnia istniejącej od 14 miesięcy obwodnicy Marek. Plus dla Asystenta.

Ruszyliśmy. Samo pokazanie trasy do Kiermus to nie wszystko, prosimy więc Asystenta, by włączył nawigację. – Cześć, w czym mogę pomóc – tym razem nie chce mu się z nami gadać, wyświetla nam jedynie komunikat.

– Włącz nawigację – powtarzamy. (Nawigacja w samochodzie pracuje cały czas.) Na ekranie Xperii pokazuje się komunikat: „Google wciąż przestaje działać”. Ponawiamy prośbę. Asystent Google po trzeciej próbie pokornie włącza Google Maps. Podajemy komendę: włącz nawigację do Kiermus i słyszymy konkretną odpowiedź: – Nawigacja do Kiermusy.

Jedziemy. Na dwie mapy. Po kilkunastu kilometrach postanawiamy zmienić trasę – szybki zjazd w prawo, nadłożymy trochę drogi, ale przynajmniej nie będzie  nudno. (Jazda po S8 jest nudna jak stare telefony komórkowe.) Nawigacja w Xperii przestawia się na alternatywną trasę po ułamkach sekundy, nawigacja w samochodzie przez 7 kilometrów nawołuje: – Zawróć, jeśli to możliwe!

Plus dla Google.

Jak działa Asystent Google?

Zgłodnieliśmy. Prosimy Asystenta, by pokazał restauracje przy trasie do Kiermus. Odzywa się… damski głos z Google Maps: – Wyświetlam wyniki zapytania restauracje przy trasie do Kiermusy.

Po chwili na ekranie pokazuje się… jedna propozycja, a do tego – w samych Kiermusach. Prosimy więc ponownie – pokaż restauracje przy trasie do Kiermusy. Odpowiedź brzmi: – Nie potrafię w tym pomóc. Aby sprawdzić co możesz powiedzieć, włącz mikrofon i powiedz HELP.

Robimy tak. Help!!!

Odpowiedź (o ile zdołaliśmy poprawnie zanotować): – Oto kilka przykładów tego o co możesz poprosić Google. Po włączeniu mikrofonu powiedz Call Mom, text Charlie lub directions to a gas station.

Czyli ani słowa o restauracjach. Możemy zadzwonić do Mom, wysłać esemesa lub znaleźć stację benzynową, co ciągle jest jeszcze przed nami.

Na razie jedziemy dalej, w aucie panuje cisza, wołamy Asystenta i prosimy: Porozmawiaj ze mną.

Odpowiedź: – Oto informacje na temat: porozmawiaj ze MNA.

Wyświetla okładkę książki autorstwa Kinga Dębska „Porozmawiaj ze mną”.

– Nie o to mi chodziło – odpowiadamy z wyrzutem.

– Przepraszam – mityguje się Asystent – co chcesz zrobić?

– Pokaż nam stacje benzynowe wzdłuż trasy Warszawa-Kiermusy

– Oto informacje o stacje benzynowe BePe na trasie Warszawa – odpowiada i wyświetla stacje w Warszawie i okolicach. Kiedy ponawiamy próbę, wskazuje trzy stacje benzynowe w pobliżu Kiermus.

Nawigacja samochodowa wyświetla tymczasem listę kilkudziesięciu stacji, które znajdują się w pobliżu naszej trasy. Minus dla Google. Lub dla nas, bo może nie potrafimy zadawać pytań.

Reszta drogi upływa bardzo spokojnie. Google Maps koloruje na żółto trasę z wielkimi jak stół dziurami w asfalcie. Przypadek? Nie sądzę 😉 Plus dla Asystenta. W nawigacji samochodowej mamy oznaczenia korków, w Google Maps również. Tu remis.

Asystent Google wygrywa jednak zdecydowanie, gdy trzeba zasięgnąć opinii o mijanym mieście lub wsi. Nie umiemy wprawdzie dociec, dlaczego część z tych komunikatów (np. podaj informację o wsi Pszczółczyn) to całkiem sporej długości informacje głosowe z opisem miejsca, a inne (np. podaj info o Tykocinie) to zaledwie linki do stron internetowych. Kiedy podajemy prośbę, by Asystent przeczytał jedną z tych informacji, odpowiedź głosowa brzmi: – Oto kilka pasujących obrazów…

Asystent Google – co dalej?

Pierwsze koty za płoty. Dojechaliśmy do celu korzystając z obu nawigacji, przy czym mapy w samochodzie długo wskazywały nierzeczywisty czas przyjazdu – Google Maps w Xperii są bardziej precyzyjne. Asystent Google sprawdził się połowicznie, skromnie tłumacząc, że nie wszystko jeszcze potrafi – i my to rozumiemy, a starania doceniamy.

Przed nami, mamy nadzieję, kolejny krok. Rozwój komend głosowych oznaczać będzie dokładniejszą reakcję na zapytania i odpowiedzi wydawane w formie komunikatów głosowych. Grzebanie w smartfonie podczas jazdy samochodem jest nie tylko niebezpieczne, ale też mocno utrudnione – w tej wersji to raczej zabawa dla pilota niż kierowcy.

Ale… Jeśli Google pójdzie za ciosem i zacznie rozwijać ten sposób komunikacji, czeka nas naprawdę wspaniały świat. Jesteśmy pod wrażeniem samej myśli, że jadąc jedną z tras widokowych będziemy mogli słuchać informacji o mijanych obok miejscach.

Tak samo wypada się cieszyć na myśl o możliwości znalezienia dobrej, wysoko pozycjonowanej w opiniach internautów, przydrożnej restauracji. Albo rezerwacji hotelu przy trasie. Dla kierowców, turystów czy przedstawicieli handlowych to rozwiązanie idealne.

Na razie musi nam wystarczyć dowcip Asystenta: –  Co powiesz na to: Zofia po dwóch tygodniach diety zrzuciła wagę. Z ósmego piętra.

Słychać śmiech.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Asystent Google po polsku w Xperii

Komentarze Pokaż komentarze